Skróty klawiszowe:

Pokaż moduł: Skróty klawiszowe.

Strona wykorzystuje pliki cookies.
Dowiedz się więcej...

Gmina i Miasto Koziegłowy

Gmina i Miasto Koziegłowy

Filtrowanie aktualności

data od

data do

Wspomnienie Znamienite z kart historii Koziegłów

Fotografia barwna:

Stoją od lewej: Tadeusz Rarok, Stanisław Andrzej Cempura, Aniela Bednarczyk – Noszczyk, Jan Kałuziński, Jan Marcjan, Józef Kaczorowski, Józef Noszczyk
Siedzą od lewej: Stanisław Gwizda, Ksiądz Jubilat , Maria Dziurowicz – Sowińska

Mija 50 lat od niezwykle ważnych wydarzeń kulturalnych w dziejach Koziegłów. Otóż w maju 1956 roku ówczesny wikary ksiądz mgr Edward Janus powołał do życia zespół teatralny w skład którego wchodziło 25. ministrantów i dziewcząt-członkiń kółka różańcowego. Byli to oczywiście uczniowie Szkoły Podstawowej i Liceum Ogólnokształcącego w Koziegłowach. Ksiądz Edward zadecydował, że będziemy się przygotowywać do wystawienia Jasełek Bożonarodzeniowych. Korepetytorami w „ sztuce aktorskiej” byli państwo Stanisława i Stefan Kubalscy, a w ich domu przy ulicy Częstochowskiej przeważnie odbywały się próby. Niestety wkrótce okazało się, że cenzura nie pozwoli na publiczne wystawienie Jasełek. W tej sytuacji w salce katechetycznej na wikariacie, przyjazny nam stolarz pan Stanisław Słociński wybudował … scenę teatralną!
I tam właśnie w małym gronie, przeważnie rodziców, miały odbywać się przedstawienia…
Opatrzność jednak nad nami czuwała! Po tzw. odwilży październikowej nasz ksiądz uzyskał zgodę na publiczne wystawienie naszego przedsięwzięcia. Radości było co niemiara! 
Na naszej „scenie kameralnej” zdążyliśmy jeszcze odbyć próbę generalną.
3 stycznia 1957 roku w jedynej wtedy w Koziegłowach sali audiowizualnej (stara remiza strażacka), w której mieściło się również kino, odbyło się pierwsze przedstawienie Jasełek.
Co to było za wydarzenie! Sala była przepełniona.

 


 

 

Najmłodszy „aktor”- paź królewski miał 4 lata, najstarszy Tadziu Rarok-król Herod  17 lat. W lutym ówczesnego roku Zespół występował jeszcze z Jasełkami w Gniazdowie, oczywiście w remizie strażackiej. I znowu przyjęcie było entuzjastyczne. Następne przedstawienia miały się odbyć w Siewierzu i Żarkach, niestety nie było w owych latach odpowiedniego transportu więc występy odwołano. Było nam żal…
Równocześnie, w swego rodzaju konspiracji nasz Ksiądz - Reżyser przygotowywał scenariusz „Żywota Św. Genowefy” rozpisując role.

 


 

Czas biegł, cenzura na  nowo potężniała więc nie mogło być mowy o postaci świętego w tytule. Jak się dziś wydaje, przychylny decydent cenzury poradził Księdzu zmienić tytuł na „Siedmiu rycerzy” i zezwolenie na wystawienie publiczne sztuki było wydane.
Próby były intensywne, prace inscenizacyjne też. Nie wolno zapomnieć o wielkiej roli naszych rodziców w przygotowaniu przedstawienia. Byli oni organizatorami wszystkiego, co nasze „aktorskie życie” wymagało. Nie wolno zapomnieć też o grupie ludzi dobrej woli, którzy przygotowywali scenę, dekoracje, stroje a nawet słodycze. Jednym z nich był ówczesny przewodniczący Rady Miejskiej pan Jan Jakubowski. Pan Stefan Kubalski był tym razem… suflerem w wyciętej w deskach scenicznych „klatce”. Jakież to było przeżycie: prawdziwy teatr- prawdziwy sufler! Najmłodszym „aktorem” był pięcioletni Romek Jakubowski, syn wspomnianego przewodniczącego Rady Miejskiej. Najstarszym, a jakże, 18-letni już Tadeusz Rarok, znowu w roli króla. Jako, że było to wydarzenie wyjątkowe w ówczesnych dziejach kulturalnych Koziegłów celowym jest więc wymienienie wszystkich 15-tu aktorów tej sztuki:
Tadeusz Rarok- król
Romek Jakubowski- królewicz
Maria Stachowska- św. Genowefa
Alicja Szmukier- matka św. Genowefy
Aniela Bednarczyk- dama dworu
Maria Szmukier- ochmistrzyni
Feliks Ciuk- szambelan
Stanisław Gwizda- kucharz
Józef Kaczorowski- dowódca rycerzy

Rycerze:
Andrzej Guznowski
Jan Kałuziński
Jan Marcjan
Jan Niedźwiedzki
Józef Noszczyk
Stanisław Słota
Warto dodać, że bardzo czynny udział w przygotowaniu przedstawienia brał Stanisław Andrzej Cempura znakomita postać Śmierci w Jasełkach.
Przygotowania do premiery trwały do końca roku. I wreszcie w grudniu 1957 roku nastąpiła próba generalna , premiera zaś w marcu 1958 roku, a ostatni występ w kwietniu tego roku. 
I jeszcze jedno… Przez 50 lat nie wiedzieliśmy o przyczynie tajemniczej nieobecności naszego Księdza Reżysera na przedstawieniach „Żywota”. Otóż zazdrosny o rosnącą popularność wikarego ówczesny proboszcz zabronił mu uczestniczenia w pokazach tym bardziej, że domagał się także pieniędzy ze sprzedaży biletów podobno na zakup okien do plebanii. Ot, smutne kulisy wielkiego wydarzenia nie tylko kulturalnego.
Ku naszej rozpaczy ksiądz Edward Janus odszedł z Koziegłów na inną parafię 26 sierpnia 1958 roku. My „aktorzy” rozjechaliśmy się po ukończeniu liceum po świecie, na studia, do innych szkół. Dziś wszyscy-oczywiście jesteśmy na emeryturach. Kilku odeszło od nas na zawsze: Feliks Ciuk, Andrzej Guznowski, Jan Niedźwiedzki, Stanisław Słota. Mamy ich w żywej pamięci…
Niżej podpisanemu udało się zebrać najbardziej lakoniczne informacje na temat bohaterów tamtych wspominanych lat. Oto one w alfabetycznym porządku:
- Aniela Bednarczyk-Noszczyk, mieszka w Koziegłowach, cale zawodowe  życie pracowała w służbie zdrowia.
- Stanisław Andrzej Cempura, mieszka w Kielcach, aktor scen polskich.
- Romek Jakubowski, mieszka w Jastrzębiu Zdroju, był wiceprezydentem tego miasta.
- Jan Kałuziński, mieszka w Gliwiach, do dziś czynny nauczyciel w kształceniu dorosłych, był dyrektorem liceum i technikum, inspektor oświaty  w Gliwicach, ostatnio kierownik ddziału w K O i W w Katowicach.
- Józef  Kaczorowski, mieszka w Katowicach, inżynier i wiceprzewodniczący Solidarności w Hucie Katowice, internowany i prześladowany w czasie stanu wojennego.
- Jan Marcjan, mieszka w Krakowie, dziennikarz Gazety Krakowskiej, zastępca redaktora naczelnego „Przekroju”.
- Józef Noszczyk, mieszka w Koźlu, pułkownik Wojska Polskiego w stanie spoczynku.
- Tadeusz Rarok, mieszka w Koziegłowach, działacz młodzieżowy, społeczny i polityczny, naczelnik Urzędu Miasta i Gminy Koziegłowy.
- Maria Stachowska-Błońska, mieszka w Gdyni, nauczycielka języka polskiego
- Alicja Szmukier-Sojska, mieszka w Koziegłowach, główna księgowa Urzędu Miasta i Gminy.
Ale to nie koniec naszych wspomnień. Przecież ich największym sprawcą jest nasz czcigodny Ksiądz Edward. Jego historia życia jest nadzwyczajna i pełna dramaturgii…
7 października 2006 roku obchodził swoje 90-te urodziny. Niżej podpisany postanowił odszukać Księdza (wiedziałem że żyje) i zorganizować spotkanie. Ale najpierw wspomnienia…
Ksiądz Edward Janus przybył do parafii w Koziegłowach jesienią 1954 roku. „Na ucho” rozpowiadano (pamiętam!): to pierwszy magister w Koziegłowach! Czy była to prawda-nie wiem, nigdy tego nie sprawdziłem.
Pamiętam:
- jak natychmiast dwukrotnie wzrosła liczba ministrantów,
- te katechezy pełne wiary i ufności Bogu,
- żarliwą, dziecięcą modlitwę w kółku różańcowym,
- koncertowy fortepian, przy którym uczył nas czytać nuty i śpiewu,
- akordeon i skrzypce na których uczył nas gry na tych instrumentach,
- jak uczył nas kaligrafii i starannego przepisywania tekstów (mało kto miał przecież wtedy maszynę do pisania)
- jak uczył nas języków: łacińskiego, angielskiego, francuskiego, niemieckiego (ależ tak!)
- jak uczył nas dobrego i kulturalnego wysławia się i zachowania przy stole… I te Wieczerze przy pączkach  i soku owocowym,
- krajoznawcze i religijne wycieczki
- nowinki techniczne z kryształkowymi mikrofonami i audycjami radiowymi dla tych z sąsiedniego pokoju; tak, to był teatr radiowy w wykonaniu Andrzeja Cempury i Janusza   Marcjana,
- adapter i płyty z pięknymi pieśniami religijnymi i marszami wojskowymi (telewizora Ksiądz jeszcze nie miał, był za to u proboszcza-jedyny w 1956 roku w mieście).
- urządzane przed wikariatem własnoręcznie przez Księdza grządki (z naszą pomocą) z kwiatami i warzywami i pierwszą w Koziegłowach fontannę uruchamianą na zasadzie różnicy poziomów,
- zażarte pojedynki w ping-ponga,
- pierwszy księżowski motocykl,
- pierwsze kartoflane pieczonki,
Pamiętam, Pamiętam…
Czyż ta fenomenalnie różnorodna oferta Księdza Edwarda nie mogła wpłynąć na postawy, myślenie, zamiłowanie młodych ludzi?! Ależ tak! Wielu z nas już wtedy urzeczywistniało swoje zamiłowania, odkrywało talenty, konkretyzowało zamiary, spostrzegało swoje przyszłe kształcenie i zawody, czyli zamiary życiowe.
Tak więc od koleżanki otrzymałem numer telefonu i adres księdza i zacząłem działać w kierunku zorganizowania spotkania. Kiedy pewnego dnia usłyszałem w słuchawce telefonu Jego głos wspomnienia odżyły…Potem było moje wzruszające spotkanie w Jego mieszkaniu w Katowicach i zarazem ogromne zaskoczenie. Po tylu bowiem latach spostrzegłem taką samą pogodną, promieniującą dobrocią twarz, ciepły choć słabszy już głos, nadzwyczajną pamięć i ze swadą sposób mówienia. Potem drobiazgowo ustaliliśmy program spotkania po 50-ciu latach. Oczywiście powiadomiłem o wszystkim Koleżanki i Kolegów i w samo południe 30 czerwca br. stremowani wkroczyliśmy w przyjazne nam progi. Przybyli więc: Aniela Bednarczyk-Noszczyk, Maria Dziurowicz-Sowińska (wtedy przewodnicząca kółka różańcowego), Stanisław Andrzej Cempura, Stanisław Gwizda, Józef Kaczorowski, Jan Marcjan, Józef Noszczyk, Tadeusz Rarok i niżej podpisany. Pozostali członkowie dawnego zespołu z ważnych powodów nie mogli być obecni.
Wzruszeń było co niemiara! W największym pokoju rezydencji urządzony jest ołtarz, przy którym w nadzwyczajnych okolicznościach Ksiądz Edward celebruje Msze Święte. Nas  też spotkało to wyróżnienie. Porządek Eucharystii: śpiewy, modlitwy i czytania ustalony był wcześniej tak, że każdy z nas miał wyznaczoną odpowiednią rolę. Po Ewangelii czcigodny Celebrant w formie homilii dokonał przeglądu swojego życia. Urodził się więc- jak już wspomniano-7 października 1916 roku w miejscowości Dąbrowiec w powiecie Miechów. Aż do 1939 roku, czyli do momentu wcielenia do wojska, intensywnie poszukiwał sposobu zostania zakonnikiem i duchownym. Przemierzył w tym celu pieszo Polskę od Gdańska przez Niepokalanów, Kraków aż po Lublin. Wszędzie spotykał się z odmową przyjęcia z powodu braku wykształcenia ogólnego, zawodowego i …zabezpieczenia majątkowego.
W Niepokalanowie rozmawiał z przyszłym świętym ojcem Maksymilianem Maria Kolbe, który namawiał Go do wyuczenia się jakiegoś zawodu. Uczył się więc okazjonalnie krawiectwa, piekarstwa, murarstwa czy stolarstwa. Z czasem u Księży Misjonarzy zdobył tak zwaną małą maturę i wreszcie nastąpił- wspomniany wyżej – pobór do wojska. Tu doznał pierwszego zaszczytu: został pisarzem pułkowym!
Po przegranej kampanii wrześniowej dostał się do niemieckiej niewoli i jako jeniec wojskowy został osadzony w obozach: w Magdeburgu, w Neubrandenburgu i w Berlinie. Po kapitulacji Niemiec przez Lubekę i Bremę wrócił 24 czerwca 1945 roku do Ojczyzny.
Poszukiwanie drogi do kapłaństwa trwało…
Po zdaniu matury, we wrześniu 1946 roku-za zgodą Biskupa Częstochowskiego- został przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie (siedziba była pod Wawelem). Na Uniwersytecie Jagiellońskim był jeszcze wtedy Wydział Teologiczny, więc kleryk Edward został automatycznie studentem I roku teologii. W maju 1951 roku ukończył seminarium i studia z tytułem magistra teologii. 24 czerwca 1951 roku został wyświęcony na kapłana. Marzenie wreszcie się spełniło!
Pierwsza parafią były Rędziny k/Częstochowy, potem Czeladź  i Koziegłowy. Następnie został przeniesiony do Częstochowy, do parafii oddalonej o 1 km od Jasnej Góry. Cieszył się z tego. Mówił nam: idę do stóp Matki Bożej.
Ostatnią parafią w jego życiu był Węglewiec k/Wieruszowa ( dziś diecezja kaliska), gdzie był proboszczem 26 lat, do 1993 roku, a potem emerytura. Ksiądz Jubilat zrezygnował z bytowania w Domu Księży Emerytów i zamieszkał u swojej siostry w Katowicach. Otacza Go grono przyjaznych i wartościowych ludzi (niżej podpisany doznał tego osobiście), a na co dzień opiekuje się nim szlachetny i dobry człowiek, siostrzeniec, pan Wojciech Galus. Imponujący i jakże dramatyczny życiorys! Warto pamiętać o tym uporczywym dążeniu do kapłaństwa, przecież księdzem został mając 35 lat! W całym swoim życiu przeciwstawiał się olbrzymim trudnościom dnia codziennego, często niechęciom i  złośliwościom ludzi. Ale spotkał też dobrych, choćby tych umiłowanych młodych z Koziegłów, o których tak chętnie i ciepło mówi.
W dalszej części Mszy Świętej po modlitwie wiernych nastąpiło wręczenie darów. W imieniu nas wszystkich ofiarując księdzu najnowszy album o Janie Pawle II, najstarszy z nas Tadeusz Rarok wygłosił taką laudację:
Wielce Czcigodny Księże!
Mija 50 lat od czasu wystawienia w Koziegłowach wyreżyserowanych przez Ciebie Bożonarodzeniowych Jasełek i Żywota św. Genowefy, niezapomnianych wydarzeń kulturalnych w historii naszej rodzinnej miejscowości!
Byłeś dla nas dzieci i dorastającej młodzieży przykładem wiernej służby Bogu i ludziom. Ale byłeś przed wszystkim dla nas katechetą, duszpasterzem, mistrzem słowa, śpiewu i gry na instrumentach muzycznych. Niech więc dla podkreślenia naszego stanu ducha najwłaściwszymi będą słowa z Księgi Liczb:
„Niech Pan rozpromieni Oblicze Swe nad Tobą
Niech Cię obdarzy Swą łaską
Niech zwróci ku Tobie Oblicze Swoje
I niech Cię obdarzy pokojem”…
czego życzą oddani członkowie zespołu teatralnego, uczniowie i ministranci z tamtych lat.
Z kolei niżej podpisany na pamiątkę wspomnianych wieczerzy wręczył Księdzu gipsową rzeźbę Ostatniej Wieczerzy z takimi słowami: Wielce Czcigodnemu Księdzu Edwardowi na pamiątkę wiernej służby Bogu i ludziom w parafii Koziegłowy w latach 1954-58, mojemu Prefektowi, Mistrzowi słowa i sztuki teatralnej, Nauczycielowi muzyki i śpiewu, Piewcy polskiej tradycji religijnej i kulturowej, Ojcu dobrej rady…ofiaruje ten symboliczny dar sercem i myślą oddany ministrant i uczeń z tamtych lat. Józef Kaczorowski podarował Księdzu płyty CD z nagraniami  pieśni Chóru Katedralnego w Katowicach, którego jest członkiem. Z odpowiednimi życzeniami i upominkami zwrócili się do Księdza Jubilata pozostali uczestnicy Eucharystii. A potem była uroczysta celebra, Komunia święta pod Dwiema Postaciami-w nadzwyczaj podniosłej atmosferze religijnej! Następnie niżej podpisany najpierw zaśpiewał AVE MARYJA Franciszka Schuberta, a po błogosławieństwie szczególną pieśń błagalną pod tytułem „Modlitwa”. Wreszcie wspólny obiad w tym samym pokoju, wspomnienia, wspomnienia, zbiorowe i indywidualne fotografie z Księdzem, życzenia długiego jeszcze życia i obietnica, że na 95-lecie zawieziemy Czcigodnego Jubilata do Koziegłów na Wielkie Świętowanie!
Niech tak się stanie!
                                      

           W dniu 91 lecia - wręczenie  ks. Edwardowi Janusowi portretu ze spotkania po 50 latach.


                                                                                                                                                        Jan Kałuziński

07

GRU

2007

2186

razy

czytano

3120/3508

Najnowsze aktualności

Kalendarz

Logo serwisu.

E-mapa

Logo serwisu.

Galeria

Logo serwisu.

Filmy

Logo serwisu.

Wyszukaj na stronie

Twoja przeglądarka internetowa, bądź system operacyjny, nie wspierają lektora w polskiej wersji językowej.

Uruchom

Wstrzymaj

Przewiń animację o jedno pole w lewo.

Przewiń animację o jedno pole w prawo.

Ukryj moduł.